Noc całkiem zarwana. Wczoraj gdy wróciłam z pracy, na widok mojego psa poryczałam się jak dziecko. Na co dzień szalony i skaczący na pół metra w górę Mikser słaniał się na nogach, przewracał i cały telepał. Przez cały dzień nic nie zjadł, nie wypił ani kropelki wody. Wieczór upłynął na gorącej linii z weterynarzem. Noc na obserwacji i przykrywaniu psa kolejnymi kocami, bo telepał się z zimna mimo że włączyłam ogrzewanie.
Rano próbowałam wziąć wolne w pracy na żądanie, jednak bezskutecznie. Udało mi się szybko załatwić weterynarza. Angina. Od picia wody z kałuży i jedzenia z lodówki. 3 zastrzyki na raz. I tak codziennie przez pięć dni.
Szybka akcja, później z bólem serca pobiegłam na autobus do pracy. Zdążyłam, choć wyglądałam jak siedem nieszczęść. Rozmazany wczorajszy makijaż, ciuchy w biegu wrzucone do torebki, po drodze przechwycony tusz do rzęs.
W pracy niespodzianka. Odwiedziny Regionalnej Mededżerki Sprzedaży. Miała tylko tak sobie przyjechać. Nikt mi nie powiedział, że będzie mnie... wizytować.
Na całe szczęście maksymalna ilość punktów w ocenie.
Ledwo patrzę na oczy. I do tego jeszcze wezwanie do kierowniczki. A tam... dyrektor.
- Noo, to teraz zaczynam się bać... - zaczęłam niepewnie.
- Nie ma takiej potrzeby. Pani M., proszę powiedzieć jak z Pani prawo jazdy? Kiedy Pani będzie je robić?
- Jak tylko wyjdę z długów.
- Zabrzmiało groźnie. Czyli kiedy?
- Nie wiem, naprawdę. Ale na pewno będę robić.
- Mamy taką nadzieję. Myślimy perspektywicznie i za kilka miesięcy będzie ono potrzebne.
- Dobrze.
Kilkadziesiąt minut później. U Niego w biurze.
- Czyli co? Może mi Pani obiecać, że w październiku rozpocznie Pani kurs?
- Nie.
-?
- Proszę wybaczyć, ale z mojego wynagrodzenia muszę opłacić mieszkanie, spłacić kredyty, meble i dojazd do pracy. Naprawdę nie stać mnie na obecną chwilę na prawko. Sprawdzę czy można to rozłożyć na raty, ale nic nie mogę obiecać.
- Wszyscy muszą się ze swoich pensji utrzymać.
- Wszyscy mają kogoś jeszcze, kto też albo zarabia, albo sam w domu coś porobi...
- ...
- Może mi Pan jeszcze ten aneks podpisać?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz